Wiosna sprawia, że człowiek zasiedziały po zimie nagle odnajduje w sobie ogrom energii i niespożyte siły na to, aby działać!
Zawsze znajdzie się coś do zrobienia: a to ogród wypielić, podlać, skosić, coś przesadzić, coś posadzić, coś zerwać, coś ugotować, czy upiec...
Fakt, że wieczorem padamy ze zmęczenia, ale w tak pięknych okolicznościach przyrody nie wyobrażam sobie siedzenia w jednym miejscu i nicnierobienia. Zresztą bardzo rzadko miewam takie chwile, żebym siedziała bezczynnie.
Jednak muszę przyznać, że bardzo lubię chwilowe bujanie w obłokach na naszej huśtawce lub niespieszne picie kawy i patrzenie na otaczającą nas zieleń i rozbrykane dzieci.
Takie chwile momentalnie mnie regenerują i dają kolejną porcję energii do dalszego działania.
Takie chwile momentalnie mnie regenerują i dają kolejną porcję energii do dalszego działania.
Nasz kąt świata nieustannie się zmienia i pięknieje.
A oto kilka fotek z naszej zazielenionej przestrzeni:
A oto kilka fotek z naszej zazielenionej przestrzeni:
Kwitnący tymianek:) Nie wyobrażam już sobie naszej kuchni bez świeżych ziół, których nigdy za wiele. Dodaję je niemal do wszystkiego, począwszy od sałatek, poprzez zupy, na domowym chlebie kończąc. Mmm pychota:)
Z tego względu powiększyliśmy dwukrotnie nasz przydomowy zielnik i dzięki temu poszerzyła się kolekcja naszej "zieleninki"

Kwitnąca cebula:)


Kwitnące truskaweczki; tylko patrzeć, kiedy zarumienią się pierwsze okazy...

Aktualnie powiększamy przestrzeń zabawy dla dzieci i w związku ze zbliżającym się Dniem Dziecka nasze pociechy dostaną ręcznie robiony, wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju DOMEK drewniany, który stawia swoim pociechom Tatuś:)
Na razie stoi konstrukcja, ale już wygląda fajnie:)
Poprawka: już stoją trzy ściany!!!
Poprawka: już stoją trzy ściany!!!
Wierzę, że wspólnymi siłami uda nam się stworzyć fajne miejsce zabaw dla Zuzi, Mikołajka i Frania:)
P.S. Jak widać, HUMANISTA TEŻ POTRAFI !!! - to dla tych wątpiących!
A na koniec chcę Wam przypomnieć, że właśnie teraz jest idealnych czas na zerwanie młodych pędów sosny na syropek lub nalewkę, coby zimą ominęły nas sprawy gardłowe.
Przepis na syrop z sosny jest bardzo prosty:
Młode pędy sosny zrywamy je w połowie maja, kiedy mają w sobie dużo soków.
Pamiętajmy, by ścinać pędy do połowy ich długości, w ten sposób mniej uszkodzimy drzewo.
Pędy wkładamy do czystych słoików, zasypujemy sporą ilością cukru, przykrywamy gazą, choć bywają wersje, że zakręcamy słoiki zakrętką.
Słoiki odstawiamy w słoneczne miejsce na 3-4 tygodnie.
Po tym czasie zlewamy syrop do słoików, szczelnie zakręcamy i przechowujemy w chłodnym miejscu.
Pędy sosny pozostałe po syropie możemy zalać spirytusem i odstawić na kolejne dwa tygodnie. Po tym czasie powstanie nam pyszna nalewka sosnowa:)
I jeszcze jeden domowy specyfik:
Miód z Mniszka lekarskiego,
czyli wszechobecnego Mlecza, który ma właściwości antybakteryjne, zdrowotne i może być stosowany jako zamiennik miodu pszczelego;
oto przepis:
2 szklanki płatków mlecza
2 szklanki cukru
2 szklanki wody
sok z połowy cytryny
Obrywamy płatki mlecza, zalewamy je dwoma szklankami wody i wsypujemy cukier.
Całość gotujemy przez pół godziny, następnie przecedzamy, dodajemy sok z cytryny
i ponownie gotujemy przez kolejne pół godziny.
Jeszcze gorący przelewamy do słoików i zakręcamy.
Miód możemy przechowywać w temp. pokojowej.
Polecam, bo jest naprawdę bardzo smaczny i zdrowy:)
Pozdrawiam Was słonecznie i życzę udanego weekendu - zwłaszcza wszystkim Mamuśkom:)
-Kasia